sobota, 30 listopada 2013

Od Williama-CD Poszukiwania

Po tygodniu spędzonym w lesie ujrzałem moją rodzoną siostrę.Bardzo się ucieszyłem.Przytuliła mnie i to już jest szczyt wszystkiego!Nigdy mnie nienawidziła a teraz...czy moje zniknięcie dało jej do zrozumienia,że jestem jej jedynym i najukochańszym bratem?
-Co?-mówi po namyśle
-Co w ciebie wstąpiło?-zapytałem
-Stęskniłam się..a poza tym to sorry,że tak cię traktowałam....tan na prawdę...to..kocham cię wiesz braciszku..przyjmiesz moje przeprosiny?
Łza mi się w oku zakręciła.
-Pewnie,że ci wybaczam siostrzyczko!-mówię tuląc się do niej.-A jak stąd wyjść?

Sami?

Od Samanty-Poszukiwania

     Był wieczór.Minął tydzień a jeszcze nie znaleziono mojego brata.Przez cały tydzień nie mogłam spać.W końcu zasnęłam.
Obudziłam się w lesie.Dokładnie zapamiętałam drogę.Nagle zobaczyłam lisa-patronus. Zachowywał się dziwnie.Pobiegłam za nim.Nagle w środku lasu zobaczyłam Williama.Był ranny,ale przytomny.
I wtedy się obudziłam.Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do lasu przy szkole.
     Dobiegłam do lasu.Po ciemku nic nie widziałam.Włączyłam światło w różdżce.Czułam się zagrożona,więc przywołałam patronusa.Feniks leciał przy mnie.Gdyby nie sen nie wiedziałabym,gdzie iść.Dobrze,że mam pamięć do takich rzeczy...
     W końcu go znalazłam!Aż łzy mi pociekły.Szybko opatrzyłam mu rany i go przytuliłam
-Samanta!-nagle słyszę głos.Był to zdziwiony Will

~William?~
   



piątek, 29 listopada 2013

Od Zero - Złość

Siedziałem w swoim pokoju na łóżku i trzymając zeszyt próbowałem się uczyć. Niestety moje myśli były bardzo rozbiegane i nie mogłem się skupić.
- Kurcze! - krzyknąłem rzucając zeszyt z impetem na ziemię. Tsume się zerwał na równe łapy. - Uh... Jestem do niczego...
Zrobiło mi się gorąco. Wilk podszedł do mnie. Zrozumiałem o co mu chodzi; nigdy tak o sobie nie powiedziałem.
- Mówię serio, Tsume... Powinienem z nią tam być... Ona mogła zginąć!
Miałem na myśli Sonię. Od tej feralnej nocy nie mogę się uspokoić. Cały czas się o nią martwię, a w nocy nie mogę spać...
Wyszedłem z akademika i poszedłem wzdłuż alejek prowadzących do budynku szkolnego. Nagle na swoim ramieniu poczułem czyjąś dłoń. Odwróciłem się. To była Sonia! Jednak gdy zobaczyłem jej nieszczęsne blizny coś mnie ukłuło w sercu. Cały czas się o nią martwiłem.
- Hej Sonia - powiedziałem łagodnie. - Jak się czujesz? Wszystko gra?
- Mówiłam ci już setki razy, że wszystko w porządku - odparła dziewczyna machając ręką. - Naprawdę nie masz się o co martwić.
- Wybacz
- Niby co?
- Że mnie w tedy nie było... Powinienem bardziej ciebie pilnować, po tym jak Strzyga zaatakowała mnie... Żeby nic ci się nie stało... Przepraszam...
<Sonia?>

środa, 27 listopada 2013

Od Soni- Blizny

Od tamtego wieczoru Zero wypytywał mnie, czy nic mi nie jest. Ciągle mówiłam, że wszystko gra. Chociaż rany po ciosie strzygi były rozległe i wyglądały groźnie, szybko przestały boleć. Jedynym problemem było położenie ran- cztery skośne krechy na środku twarzy. Były tak widoczne, że każdy od razu troskał się o moje zdrowie; nauczyciele, koleżanki, Zero.
Rozmawiałam z dziewczynami.
- Ale jesteś pewna, że nic ci nie jest?- pytała Natalia.
- Absolutnie- odparłam.
- Tak naprawdę masz szczęście, że to tylko cięcia- powiedziała Samanta.- Mogłaś stracić twarz!
- Myślicie, że ograniczą nam przez to ciszę nocną?- wtrąciła Tetto.- Albo obejmą Sonię jeszcze większą opieką?
- A po co?- fuknęłam. Nie zniosłabym myśli o obserwowaniu każdego mojego kroku.
- Tak czy siak, dyrektor zrobi coś w kierunku ochrony szkoły...- mruknęła szamanka.
- Tylko co?- spytałam.
Dziewczyny milczały.
*Samanta, Natalia, Tetto?*

Witamy!

Witamy nawą uczennicę Allie!

                                                         

środa, 20 listopada 2013

Od Edłorda Kolejne wizje i potwory

Byłem zaniepokojony zniknięciem Wiliama i kiedy wieczorem kładłem się do łóżka długo o nim rozmyślałem. Kiedy usnąłem miałem wizję.
Widziałem strzygę i kilka innych potworów. Stały nad martwą strzygą.
Po chwili pojawił się mój dziadek.
- Chłopcze widziałeś strzygę i kilka innych potworów. One są niebezpieczne. Posłuchaj to ja powoduję twoje wizje. Ale nie tak sobie. Coś steruje mną. Wiem co z tymi potworami zrobić. Wkrótce przyjadę do was i wam pomogę. Powiedz to Samancie a jak przyjadę to pogratuluje jej odwagi. Teraz weź to przeczytaj księgę.- Powiedział i się obudziłem. Miałem w ręce jakiś metal. Usiadłem i sam nie wiem co zrobiłem Otworzyłem księgę i czytałem o tych potworach. Rano pobiegłem do Samanty.
- Samanta! Teraz jest więcej potworów! zawsze ich było więcej niż jeden. Zobacz!- powiedziałem i pokazałem zdjęcia:
Samanta dokończ.



wtorek, 19 listopada 2013

Od Zero - CD Kolejna wizyta

Pytałem Sonii czy nic jej nie jest. Ona odpowiadała, że wszystko w porządku. Nagle usłyszeliśmy wszyscy krzyk, a po chwili błysk. Pobiegliśmy na miejsce zdarzenia. Dwie pierwszoklasistki klęczały przerażone, a przed nimi leżała nieruchomo Samanta. Pan Dermunt podbiegł do dziewczyny. Po kilku minutach stresu czarodziejka zaczęła się budzić. Tetto, Natalia i Sonia podbiegły do niej uradowane. Odetchnąłem z ulgą, że nic jej nie jest. Jednak niebezpieczeństwo nie zostało zażegnane - co się stało ze Strzygą? gdzie jest Will?
Z zamyślenia wyrwały mnie odgłosy zdumienia. Samanta pokazywała miejsce na dachu gdzieś za mną. Odwróciłem się. Zobaczyłem kupkę prochu, którą powoli roznosił wiatr. Podszedłem do tego.
- I co o tym sądzisz? - usłyszałem głos Samanty
- Według mnie wyssałaś z niej całą wodę, dlatego tak wygląda. Nie chciał bym tak zginąć.
Po plecach przebiegł mi lodowaty dreszcz.
- I co z tym zrobić? - spytał ktoś.
- Prochy wampirów rozsypuje się na wszystkie strony świata by nie powstały z grobów - powiedziałem. - Nie wiem, czy Strzygi też się regenerują, ale ja bym rozsypał te prochy.
- Kiriyu - usłyszałem swoje nazwisko. Pan Paul Jenkis podszedł do mnie. - Może dałoby się z tego dowiedzieć o co chodziło temu potworowi. Wezmę to do szkoły.
- Nie wiadomo czy się nie zregeneruje! - zaprotestowałem. - A jeżeli powstanie w środku lekcji?! Wszyscy będziemy w niebezpieczeństwie.
- Biorę całą odpowiedzialność Kiriyu. Nie martw się.
Pan Jenkis wziął proch i udał się do szkoły.
Nie spodobało mi się to, ale nie miałem nic do gadania. Wróciłem do pokoju i zastanawiałem się gdzie mógł się podziać William...