środa, 4 czerwca 2014

Od Edwarda - Noc

Jedynie kilka razy słyszałem wzmianki o potworach nawiedzających tę szkołę. Było to dosyć dawno, więc prawie całkowicie o tym zapomniałem - na moje nieszczęście.
Była już noc. A w nocy wciąż jest jeszcze chłodno. Szedłem przez dziedziniec do akademika uśmiechnięty po udanym dniu. Nagle zauważyłem na przeciwnym końcu placu dziewczynę o blond włosach. 
- Monica! - zawołałem dziewczynę. Od razu ją rozpoznałem. Ale dziewczyna się nie ruszyła.
Zdziwiony ruszyłem naprzód. Szamanka wciąż stała w miejscu z lekko spuszczoną głową.
- Noce są jeszcze zimne. Zmarzniesz.
Zdjąłem swój płaszcz by zarzucić je na ramiona dziewczyny gdy nagle coś mnie naszło i jeszcze raz wypowiedziałem jej imię. Teraz się ruszyła... Ale chyba wolałbym, by tego nie robiła. Zamiast normalnie ją po prostu przekręcić położyła ją na ramieniu. Każde oko patrzyło w inną stronę i po chwili dopiero zbiegły się patrząc na mnie. Zauważyłem, że prawa ręka podnosi się do ciosu... Odskoczyłem w ostatniej chwili... To nie była Monica... Lub coś kontrolowało jej ruchy!
<Monica? Lub może ktoś jeszcze?>

niedziela, 1 czerwca 2014

Od Edwarda - CD Dziennik

Ta... Lis był bardzo ładny.
- Super! - skomentowałem. - Masz naprawdę rzadki talent.
- Tak uważasz? - zdziwiła się. - Według mnie wiele ludzi umie ładnie rysować.
- Owszem, ale tylko niewielka liczba potrafi rysować - tak jak ty - realistycznie. Większość rysuje... - zatrzymałem się szukając odpowiedniego słowa. - Komicznie...? Tak bardziej komiksowo.
- A ty?
- Poczekaj chwilkę.
Wziąłem kolejną kartkę i szybkimi ruchami naszkicowałem to co chciałem.
- Ale uważam, że i takie coś łatwe nie jest - stwierdziłem. - Ale na pewno łatwiejsze od natury.
Monica uśmiechnęła się.
- Tylko się nie podlizuj - powiedziała z uśmiechem.
- Nie jestem lizusem - zauważyłem urażony.
Szamanka zaśmiała się.
<Monica? Wybacz, że słabe...>

Wygląd

Moi drodzy! 
Tak wygląd został zmieniony - niemal całkowicie. Oprócz wyglądu nic nie zostało zmieniona - przynajmniej przeze mnie. 
Ale gdzie jest Chat? Nie bójcie się. Nasz Chat istnieje nadal. Zjedźcie na sam dół. Tam go znajdziecie.
Tyle ode mnie.
Administratorka
Inu

sobota, 31 maja 2014

Od Monicki-CD Dziennik

-Dlaczego nie próbowałeś?-pytam.-Przecież wychodzi Ci to ładnie.
-Wiesz..wychodzi ładnie,ale rysowanie wolę zostawić komuś,kto rysuje pięknie-mówi uśmiechając się.-A teraz śmiało.Narysuj lisa.
-Nie chcę-mówię.
-Ty mnie zmusiłaś,więc daj się zmusić sobie.
-No...dobrze
Otworzyłam dziennik na pustej stronie i zabrałam się do szkicowania.W końcu pokazałam Edwardowi kartkę.
-Proszę

Od Edwarda - CD Dziennik

Monicka zarumieniła się, ale po chwili wyrwała mi zeszyt w ręki. Nie opierałem się, więc go z łatwością puściłem.
- Nie patrz do niego. Nie lubię pokazywać rysunków.
- Przecież rysujesz przepięknie - powiedziałem.
- Ale się wstydzę.
Westchnąłem. Doskonale rozumiałem - każdy ma coś, czego się wstydzi.
- A ty umiesz rysować? - spytała mnie Monicka.
Uniosłem brwi w zaskoczeniu; nie spodziewałem się takiego pytania. Po chwili uśmiechnąłem się.
- Z tym może być trudno - wskazałem prawe ramię. - Mimo wszystko jestem praworęczny. Pisać owszem potrafię, ale nie powiem by to była piękna kaligrafia; a co do rysunków... Nie próbowałem.
- To czemu nie spróbujesz?
- Nie wiem.
- W takim razie, chodź!
Szamanka chwyciła mnie za rękę i pociągnęła. Zaprowadziła mnie do swojego pokoju w akademiku. Kazała mi usiąść, więc usiadłem na łóżku. Dała mi kartkę, ołówek i gumkę.
- Rysuj - rozkazała.
Nie za bardzo wiedziałem co zrobić, więc zacząłem rysować. A przynajmniej narysowałem kółko, które miało być podstawą do narysowania głowy. Ale czego?
Nagle poczułem lizanie dłoni.
- Shereen! - oburzyłem się podnosząc lewą rękę do góry.
I nagle wpadło mi coś do głowy.
- Nie ruszaj się.
Lis posłusznie usiadł i nie ruszał się.
Po chyba godzinie Monicka zajrzała mi przez ramię na kartkę.
- Jeszcze nie skończyłem - poinformowałem ją z uśmiechem.
<Monica?>

czwartek, 29 maja 2014

Od Monicki-Dziennik

Na przerwach uwielbiam rysować.Nawet mam specjalny dziennik z moimi rysunkami.Staram się go zbytnio nie pokazywać (tak jak mojego talentu).Dziś postanowiłam narysować konia.W czasie 6 przerw go skończyłam:
Poszłam do swojego akademika.Miałam wrażenie,że o czymś zapomniałam..
-Cholera dziennik!!-krzyczę,wybiegając z akademika.Szukałam go wszędzie,i nagle wpadłam na Edwarda
-O hej.Co Ci tak spieszno?-pyta.
-Szukam dziennika.
-Masz na myśli ten dziennik?-pyta wyjmując z kieszeni mój dziennik.
-Tak to on dziękuję!-mówię.
-Ty w nim rysujesz?-pyta.
-Tak....-mówię,bonie potrafię zbyt dobrze kłamać,w szczególności w wypadku mojej szamańskiej rasy..
-Piękne...-odpowiada


~Edward?~

Od Edłorda-CD Anabelli

- Anka!- Krzyknąłem.
- Wiem że nie lubisz tego dnia i tej pełni. Proszę Cię.- powiedziałem i sam się zmieniłem. Walczyłem ze strzygą. Parę razy nieźle mnie dziabnęła. W końcu powaliłem ją i zabiłem. Już chciałem ją rozszarpać na strzępy kiedy coś uderzyło mnie tak mocno że walnąłem w ścianę. Wstałem i otrzepałem się. Na dziedzińcu był smok śmierci.
Potwory zaczęły mnie atakować. Anka pomogła mi trochę i jakoś poradziliśmy sobie z nimi. Nagle ten sam smok złapał mnie za nogę zębami. Zawyłem z bólu i zacząłem uderzać go pazurami. Puścił moją nogę ale chyba ją połamał. Mimo silnego bólu podszedłem do balustrady i skoczyłem na smoka. Zacząłem mu odrywać łuski chroniące szyję. Kiedy nie było już ich na miejscu, które kiedy nie ma łusek bardzo łatwo jest przebić wbiłem pazury i uśmierciłem go. Nie zdążyłem zeskoczyć z niego w porę i przygniótł mi nogi. Ledno wyciągnąłem je spod jego ciężaru. Nie mogłem wstać. 
- No pięknie połamane.- Powiedziałem. Ostatkiem sił spróbowałem wrócić do swojego pokoju. Kiedy już tam byłem z wycieńczenia straciłem przytomność. Leżałem tam chyba do południa.
Annabella?