niedziela, 8 czerwca 2014

Od Edwarda - CD Noc

Zawiał zimny wiatr.
- Robi się późno i zimno - stwierdził Zero. - Wracajmy już może.
Skinąłem głową.
- Mam nadzieję, że wszystko się wkrótce uspokoi - powiedziałem na pożegnanie.
- Placówce grozi zamknięcie. Gdy szkoła się skończy skończą się kłótnie i przyjaźnie - powiedziała Sonia.
- Oby tak się nie stało - odparła Monica.
Każde z nas wróciło do swoich akademików. Ja razem z Monicą.
Odprowadziłem ją do pokoju. Na pożegnanie uśmiechnąłem się. Gdy szamanka zamknęła drzwi poszedłem do siebie. Tam przebrałem się i położyłem.
Długo rozmyślałem o różnych sprawach, jednak w końcu zasnąłem.

Od Soni- c.d. Isaaca

Uśmiechnęłam się słabo.
  - Naprawdę mi przykro, że tak się to potoczyło- rzekłam.- Szczerze wierzyłam, że da się załatwić to po dobroci, jednak nienawiść Samanty przeszła na wszystkich.
  - Zauważyłem- stwierdził Isaac.- Może chcesz wejść?- wskazał swój pokój.
Byłoby bardzo nierozważnie, gdybym się zgodziła zostać z ledwo znaną mi osobą sam na sam w jej pokoju, jednak przystałam na propozycję.
Okno było akurat nad łóżkiem; w razie zagrożenia mogłabym szybko je otworzyć i uciec, no ale cóż to za paradoks, że już myślę o ucieczce przed kimś, komu próbuję zaufać!
Nagle on zapytał:
  - Skąd mogę mieć pewność, że te twoje przeprosiny to nie kłamstwo?
To mnie nieco zabolało, ale miał prawo mi nie ufać, więc odparłam tylko:
  - Jakbym czuła do ciebie to samo, co chociażby Samanta, wolałabym za żadne skarby nie spotkać cię na swojej drodze, niż nieszczerze przepraszać za swoje zachowanie. To by uraziło moją dumę.
Isaac skinął głową, wyraźnie się nad czymś zamyślając.
*Isaac?*

Od Issaca cd Sonia

Gdy siedziałem w pokoju usłyszałem pukanie. Nie miałem ochoty wstać i otworzyć więc siedziałem jedynie na łóżku i patrzyłem się na drzwi. Wtedy rozległ się głos Soni. Pewnie chciała wszystko naprawić ale ciężko było mi teraz jej zaufać. Gdy skończyła mówić wstałem z łóżka i ruszyłem w kierunku drzwi. Otworzyłem je delikatnie. Siedziała tam Sonia.
 -Ciężko mi to robić ale Ci wybaczam. 
-Może zaczniemy wszystko od początku. - powiedziała.
-Zgadzam się - uśmiechnąłem się lekko. - Jestem Issac.
-Miło Cię poznać. Jestem Sonia.

Sonia ?

Od Soni- c.d. Isaaca

Przygryzłam wargę. Nie miałam pojęcia, co we mnie wstąpiło, jednak to coś wykrzyczało moim głosem to, co skrywałam w sobie ze względu na własną moralność. Właściwie nie chciałam, żeby Isaac miał we mnie wroga. Przynajmniej we mnie.
Nie patrząc na przyjaciół, poszłam za chłopakiem; zamknął się w swoim pokoju. Drżącą ręką zapukałam, jednak Isaac nie odpowiedział. Oparłam się o drzwi i panując nad jąkaniem, rzekłam:
  - Słuchaj, masz prawo nas nie lubić za nasze gadanie. Niektórzy z nas uważają, że to twoja wina, że Natalia się odwróciła.  Mnie się wydaje, że jak ona nie chce przez pewien czas być z nami, to ja nie mam nic przeciwko. Nie wiem, za kogo mnie masz, ale ja nie chcę być twoim wrogiem.- Suchość w ustach była okropna, ale mówiłam dalej:- Przepraszam, że tak na ciebie nakrzyczałam, po prostu musiałam to z siebie wyrzucić i nie chcę stracić przyjaciółki. Rozumiesz?- W końcu krzyknęłam do drzwi:- Czy ty w ogóle wiesz jak to jest, kiedy wszystko, na co pracowałeś przez wiele lat, rozpada się na twoich oczach? Szkoła, przyjaciele- to wszystko nie długo stracę, bo placówka ma kryzys.- Westchnęłam.- I pomyśleć, że nie chciałam mieć z tym nic wspólnego! Tylko złagodzić sytuację z Natalią. A tak odpowiadam za zło uczynione Natalii tak samo jak ty i moi przyjaciele wiesz czym? Tym chorym konfliktem!
Nie zdołałam się powstrzymać i kopnęłam drzwi. Po tym usiadłam pod ścianą i powiedziałam jeszcze:
  - Wybacz mi...
*Isaac? Alternatywnie Sam, Tetto, Natalia i pozostali?*

sobota, 7 czerwca 2014

Od Issaca

Bo spotkaniu z Natalią poszedłem do swojego pokoju. Jak zwykle wpakowałem się w kłopoty. Gdy wracałem wpadłem na "grupkę wspólnej adoracji Issaca". Podsłuchałem ich rozmowę i mimo że powinnienem być smutny lub wkurzony, po prostu mnie to rozbawiło. Oparłem się o ściane i przyglądałem się im z uśmiechem na ustach. Dopiero po kilku minutach mnie zauważyli. Przed dziewczynami momentalnie staneli chłopcy. Wyglądało to jakby chcieli je zasłonić. Ciekawe przed czym. Przedemną czy przed moim "urokiem". Nagle sprzed linii wyszła Tetto. To przykre że mimo że jesteśmy wilkołakami ona nie rozumie o co chodzi. Myślałem że wszystkie wilkołaki mają jakąś szczególną więź. Myliłem się.
-Przyszedłeś nas podsłuchiwać? -warknęła
-Jakoś nie trudno was usłyszeć skoro się tak drzecie - odpowiedziałem spokojnie.
-Myślisz że jesteś od nas lepszy? Myślisz że to że zabrałeś nam Natalię sprawia że jesteś ważniejszy?
-To urocze że się tak o nią martwicie - powiedziałem z lekkim sarkazmem. - Przecież każdy z was próbował ze mną pogadać i zobaczyć jaki jestem. Każdy zamienił ze mną choć jedno słowo na osobności...
-Na osobności. Chyba nie myślisz że ktoś byłby tak głupi...
-Tak głupi by podejść do mnie. No tak zapomniałem. Jestem seryjnym mordercą, który gwałci każdą spotkaną dziewczynę. Dziwne że jeszcze nie rozwiesili ulotek z moim imieniem i zdjęciem. -Zaskakujące że wszystko mówiłem ze stoickim spokojem.
-Jesteś okropny!-wtargnęła Sonia.
-Dzięki za szczerość.
-Jak możesz to robić?
-A mianowicie co takiego?
-Pastwić się nad nią! Nad nami! -krzyczała ze łzami w oczach. Zero próbował ja pocieszyć ale ona go odepchnęła.- Chciałabym zebyś nigdy tu nie przyjechał.
-Jednak los chciał inaczej. To los chciał bym to ja zapukał do twoich drzwi. To los chciał by to Natalia otworzyła te cholerne drzwi. Ale to była w pełni jej decyzja by mnie poznać. Nie zmuszałem jej do niczego i dalej nie zmuszam. 
-Kłamiesz! -krzyknęła tym razem Natalia
-A po co miałbym to robić!
-Nie wiem. -odparła cicho lecz w jej oczach widać było gniew.
-A ja wiem. To nie jest wina moja czy Natalii. To wasza wina. I jeśli mi pozwolicie to już sobie pójdę. A wy dalej tu stójcie i mówcie jak jest źle i niedobrze. Jak bardzo mnie nie lubicie i jak bardzo brak wam Natalii. Nie będę się bronić. Nie obchodzi mnie co myślicie. Może i jestem "zasranym kundlem" ale tak to już jest. Jestem nim i nic na to nie poradzę. Ale wy mozecie wszystko odwrócić. Macie jeszcze swoją szansę. Ja swoją straciłem dawno temu gdy ugryzł mnie jeden z wilkołaków. Cieszcie się. Poddaję się. - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju ze zpuszczoną głową. Przy drzwiach stała Natalia ale nie miałem ochoty z nią rozmawiać. Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi.
(Sonia,Zero,Tetto,Monica,Edward,Martin,Samanta,Natalia?)

Od Monicki-CD Noc

-Ale my jej do niczego nie zmuszamy.Wątpię, czy on jest tym jedynym.Za tymi jego niebieskimi oczętami, które z chęcią bym wydłubała, kryje się wiele kłamliwości, egoizmu i interesowności.Jestem...byłam jej najlepszą przyjaciółką.Nie życzę jej źle,wręcz przeciwnie-chcę dla niej jak najlepiej i wiem, że nie zasługuje na takiego kundla jak Issac-odpowiada Samanta. Widać, że łatwo jest ją zdenerwować.
-Przepraszam-odpowiada zszokowany Edward.-Na prawdę nie o to mi chodziło.W końcu zrozumie i wroci.Zobaczycie.



~Edward, Sonia, Zero, Tetto, Samanta, Martin~

piątek, 6 czerwca 2014

Od Edwarda - CD Noc

Widać było, że mówienie o tym jest smutne. Wszyscy lekko spuścili głowy.
- To smutne - stwierdziła Monica. - Może mogłabym z nią pogadać i jakoś ją przekonać...?
- M-Monica! - zacząłem. - To są sprawy starszoklasistów! Perfectów... My jesteśmy drugoroczniacy... Nie powinniśmy się mieszać.
- Rozmowy nic nie dały - powiedział wampir... Zero? - Woli być z nim.
- Skoro taka jest jej wola czemu się upieracie przy swoim? - spytałem. - Jeżeli wybór jest naprawdę zły po jakimś czasie zobaczy błędy i wróci. Jednak, jeżeli to jest ten jedyny lepiej jej nie zmuszać, prawda?
Wszyscy na mnie spojrzeli. Chyba powiedziałem właśnie coś nie na miejscu.
<Smanta, Tetto, Sonia, Zero, Martin, Monica?>